O mnie

by Julita Bator

Jak to się zaczęło?

Przez pewien czas byliśmy zwykłą rodziną z trójką małych dzieci, w której nietypowe było w zasadzie tylko to, że dzieci były notorycznie chore (miały katar, kaszel, chorowały na zapalenie oskrzeli i płuc, przeżywały rotawirusowe sensacje, męczyły je wysypki i reakcje pseudoalergiczne). Jedna choroba płynnie przechodziła w drugą. Wiązało się to oczywiście z całą masą leków (w tym antybiotyków), brakiem rytmu życia rodzinnego oraz ogromną frustracją nas wszystkich.

Przełom nastąpił po powrocie z tygodniowych wakacji na Krecie. Mimo, iż chyba po raz pierwszy w życiu dzieciaki jadły tam to, co chciały, a więc ograniczane dotychczas (jako potencjalnie alergiczne i szkodliwe) lody, jogurty, owoce cytrusowe, nie wystąpił u nich ani jeden objaw chorobowy! Postanowiłam zbadać tę sprawę, czując, że to nie może być czysty przypadek. W jednym z artykułów natknęłam się na stwierdzenie, że na Krecie żywność jest nieprzetworzona. Idąc tym tropem, zaczęłam kupować jedzenie jak najmniej przetworzone, z jak najmniejszą ilością dodatków chemicznych. Po czterech miesiącach takiego sposobu odżywiania stwierdziliśmy z zaskoczeniem, że nikt z nas przez ten czas nie zachorował. To był jak dotąd najdłuższy czas w historii naszej rodziny bez zdrowotnych dolegliwości.

Jak to wygląda dzisiaj…

Swoje doświadczenia związane z poszukiwaniem zdrowej żywności, odkrywaniem zależności między tym, co jemy, a tym, jak się czujemy, a także eksperymenty kulinarne oraz odkrycia zdrowotne opisałam w swoich książkach, o których można przeczytać TUTAJ.

Na blogu piszę o rzeczach, którymi żyję na bieżąco, tu i teraz. Podaję też przepisy na zdrowe potrawy, wskazówki, jak kupować i gotować bez chemii, moje odkrycia i olśnienia dotyczące zdrowego odżywiania w szczególności, ale też zdrowego i ekologicznego stylu życia w ogóle.

Od przełomu na Krecie minęło już prawie dwanaście lat. Nasza przygoda ze zdrowym odżywianiem i zdrowym stylem życia ciągle trwa, bo widzimy jej pozytywne skutki na co dzień: w ciągu tego czasu tylko jedno z moich dzieci miało przepisany 1 antybiotyk (podczas gdy przez pierwsze lata życia było ich ponad 20!), przeziębienia zatrzymują się na poziomie kataru, dobrze się czujemy, mamy siłę, energię i dobre samopoczucie. Chce nam się po prostu (zdrowo) żyć.